2014

2014
by Jakub Wroblewski

Blog Archive

Saturday, June 6, 2015

Ojciec Matka Tunel Strachu reviews so far

Review 1 Link

"... Trzy obrazki, o których nie wiem, co mądrego powiedzieć, ale też są świetne. 1. Lewicowe jasełka, w czasie których "się wydaje", że Maryja jest i matką, i tak jakby laską Boga, w każdym razie ma z nim dziecko. 2. "Jakaś mniejszość" ma "już dość" i miło by było, gdyby się skapnęła, że nie jest mniejszością. 3. W open spejsie "chiński żebrak zabiera ci pracę".

Tutaj muzyka jest osobnym widowiskiem. Tak, można POPATRZEĆ - na jej wykonawcę, jak na żywo skręca loopy, jak daje radę z fletem i elektrycznymi baby organkami, jak reaguje krzykiem, jak jest ubrany w outfit Tabalugi albo, czasem, Stitcha (por. "Lilo i Stitch"). "Ojciec matka tunel strachu" w reżyserii Klemma jest bajką, choć nie na dobranoc: na OBUDŹ SIĘ..."

Review 2 Link

"... Powstaje labirynt uczuć, z którego trudno się wydostać, a w którym coraz bardziej brakuje powietrza. W ciasnym mieszkaniu państwa Klein nie może być jednak inaczej. Rytualne gesty, powtarzalność, schematyczne rozmowy, wyrwane z poradników o życiu i wychowaniu złote rady, gonienie za byciem perfekcyjnym - dużo tu ironii wycelowanej bezlitośnie we współczesność. "On nam nie wierzy, że jesteśmy szczęśliwi" - mówi główna bohaterka. I trudno się dziwić... To spektakl, który z widzem zostaje. Nawet po opuszczeniu teatru przedstawienie wciąż zadaje pytania, dźwięczy niczym improwizowana muzyka Dominika Strychalskiego, który znakomicie nie tylko ilustruje, ale wręcz współtworzy kluczowe momenty i pozwala wydostać się emocjom..."

Review 3 Link

"... On nam nie wierzy, że jesteśmy szczęśliwi

Klemm sięga po rozmaite rozwiązania. Pomysł obsadzenia prawdziwej aktorskiej rodziny w odwróconych rolach - rodziców grają dzieci (prywatnie małżeństwo: Błażej Peszek i Katarzyna Krzanowska), dziecko gra ojciec (Jan Peszek) - znakomicie się sprawdza. Korzystanie z rozmaitych figur buduje umowność działań - tak jak w sennym rytuale rzucania się na pufy. Dominik Strychalski współtworzy akcję, kreując muzykę na rozmaitych zabawkach. Dźwięki zapętlają się, wzajemnie napędzają, a nawet katalizują - to chaos, to awanturę. Nie jest to spektakl dla tych, którzy nie znoszą ironii i złośliwości. Posługując się słowami Anne Klein: "On nam nie wierzy, że jesteśmy szczęśliwi..."

Review 4 Link

"... W spektaklu Klemma nie chodzi tylko o to, żeby przedstawić skutki nieodpowiedniego wychowania dzieci. Ważniejszy jest nasuwający się po obejrzeniu tego spektaklu wniosek, że żaden pozytywny projekt wychowania, uniwersalny i mający zastosowanie w wielu przypadkach, jest niemożliwy. Niektórzy próbują, ale skutki bywają opłakane. Otto – swoisty „puer senex” – to postać, której utrudnia się zdobywanie samodzielności i utrzymywanie kontaktu ze światem zewnętrznym. Chłopiec późno uczy się mówić, co oznacza, że jego zdolności do wyrażania uczuć i pragnień rozwijały się powoli. Mimo zabawnej i „kolorowej” konwencji spektaklu, w perspektywie zakończenia dramatu wszystkie te kolory blakną. Na scenie pozostaje tylko ojciec i matka, stojący przed drzwiami syna, próbujący się tam dostać – zupełnie, jak w jednej z ostatnich scen „Sali samobójców” Jana Komasy. Pozostają w tej scenie unieruchomieni na zawsze..."